Własna elektrownia wiatrowa

Własna elektrownia wiatrowa dla firmy

W mojej firmie ostatnio zachodzą wielkie zmiany. Koledzy z pracy śmieją się, że nasz szef zwariował. Ja widzę po prostu, że przeszedł wielką wewnętrzną zmianę – kto wie, może dojrzewała w nim od lat, teraz tylko została wprowadzona w jego życie.

Własna elektrownia wiatrowa pozwoli na oszczędności

Własna elektrownia wiatrowaW każdym razie szef zaczął interesować się ekologią. Powiedział, że od teraz jego firma będzie miała własny prąd. W sumie – niezły pomysł. Zmniejszą się rachunki za prąd, więc możemy mieć nadzieję na jakieś drobne podwyższenie pensji. Szef tłumaczył, że na polu oddalonym od firmy o parę kilometrów powstaje właśnie jego własna elektrownia wiatrowa. Monumentalne wiatraki od dziś zaczęły ciąć powietrze, powoli wytwarzając dla nas energię elektryczną. Oprócz tego w planach jest też jego własna elektrownia słoneczna, która pokryje cały, ogromny dach naszej firmy. A dokładniej – będą to panele słoneczne, które z promieni słonecznych będą wytwarzać dla nas prąd. Stwierdziłem, że to nawet niezły pomysł. Podoba mi się takie oryginalne rozwiązanie. Jednak moi koledzy są bardziej sceptycznie – a nawet wrogo – nastawieni. Wyśmiewają się z pomysłu szefa i przezywają go ekologicznym wariatem.
Ale ja uważam inaczej. Skoro można pomóc w ochronie środowiska, to dlaczego mielibyśmy tego nie robić? Tym bardziej, że firma prawdopodobnie się wzbogaci, a to też działa na naszą korzyść. Jednak gdy próbowałem to przekazać moim kolegom, oczywiście stwierdzili, że szef przeciągnął mnie na swoją stronę i razem niedługo zaczniemy sadzić nowe drzewa i zbierać śmieci w lesie. Powiedziałem, że nie mam nic przeciwko – chyba działała tu moja wrodzona przekora. Niemniej widzę, że firma dobrze prosperuje, a zadowolony szef to jeszcze lepszy człowiek, więc ja cieszę się z wprowadzonych zmian. Być może moi koledzy z pracy jeszcze nie dojrzeli do tego, żeby zauważyć, jak wiele dobrego niesie ze sobą ta zmiana.

Oni wolą ponarzekać na każde nowoczesne i oryginalne rozwiązanie i powiedzieć, że kiedyś było lepiej, nawet, jeśli to nie jest prawda. Ale ja się tym w ogóle nie przejmuję.